Pomarańczowy model domu wyróżniający się pośród czarnych domków
Biznes, Dom, Nieruchomości

Zaległy czynsz: pierwszy tydzień decyduje o reszcie

Czynsz miał wpłynąć dziesiątego, a na koncie nic nie ma. Pierwszy odruch jest zwykle taki sam: sprawdzić saldo jeszcze raz i poczekać do jutra. To rozsądne, ale tylko wtedy, gdy równolegle zaczynasz zapisywać, co się dzieje. W pierwszym tygodniu po terminie prawie nigdy nie chodzi jeszcze o pieniądze, tylko o to, czy z tego tygodnia zostanie jakikolwiek ślad.

Pomarańczowy model domu wyróżniający się pośród czarnych domków

Rozmowa, której nikt nie zapisał, później nie istnieje

Właściciele mieszkań załatwiają pierwsze opóźnienie telefonicznie. Dzwonisz, najemca tłumaczy, że przelew wyjdzie w poniedziałek, kończycie rozmowę w dobrej atmosferze. Z punktu widzenia porządku w sprawie nie wydarzyło się nic.

Jeśli sprawa ciągnie się dalej i trafia w końcu do prawnika, liczy się to, co da się pokazać: daty, treść ustaleń, potwierdzenia wysłania. Twoja pamięć o rozmowie z trzeciego dnia po terminie nie jest dokumentem, a po dwóch miesiącach i tak nie będziesz pewien, czy najemca obiecał poniedziałek, czy piątek.

Dlatego pierwszy tydzień lepiej traktować nie jako czas nacisku, tylko jako czas budowania zapisu. Nacisk, jeśli będzie potrzebny, przyjdzie później i oprze się dokładnie na tym, co w tym tygodniu zdążyłeś zanotować.

Nie chodzi przy tym o nieufność wobec najemcy ani o szykowanie się do wojny. Porządny zapis działa w obie strony, bo tak samo dobrze chroni człowieka, który zapłacił, a potem musi to wykazać.

To również najtańszy moment na porządek. Notatka kosztuje dwie minuty, a jej brak kosztuje tyle, ile potem trzeba zapłacić za odtwarzanie faktów z niczego.

Dzień po terminie: ustal fakt i zapisz go

Pierwsza czynność jest banalna i często pomijana: sprawdź, czy wpłata faktycznie nie doszła, i zapisz datę tego sprawdzenia. Zdarza się przelew z mylącym tytułem, wpłata od innej osoby niż najemca albo kwota rozbita na dwie części, z których druga jeszcze nie wyszła.

Drugi krok to zajrzenie do umowy. Interesuje cię jej numer, umówiona kwota czynszu, termin i sposób płatności oraz to, kto formalnie jest najemcą. Same warunki i terminy w tej sprawie wynikają z umowy oraz z przepisów, a ich ocena należy do prawnika, natomiast fakty z własnej dokumentacji musisz mieć pod ręką sam.

Trzeci krok to zanotowanie stanu na dziś: za jaki okres brakuje wpłaty, jaka jest kwota, czy wcześniej zdarzały się opóźnienia i jak się kończyły. Jeżeli prowadzisz ewidencję najmu w jednym miejscu, na przykład w Tenanto, gdzie czynsz i kaucja są przypięte do konkretnej umowy, a przy lokalu i najemcy zapisuje się historia zdarzeń, ten krok zajmuje chwilę.

Przy okazji sprawdź, czego dokładnie dotyczy brak wpłaty. Czasem nie przyszedł cały czynsz, czasem tylko opłaty rozliczane osobno, a bywa i tak, że wpłata jest niepełna. To trzy różne sytuacje i każdą zapisuje się inaczej.

Nie wysyłaj jeszcze niczego formalnego. Dzień po terminie służy ustaleniu faktu i zapisaniu go, nie eskalacji.

Trzeci dzień: kontakt, który zostawia ślad

Po dwóch, trzech dniach ciszy wypada się odezwać. Telefon jest w porządku, bo najszybciej wyjaśnia sytuację, ale nie może być jedynym kontaktem. Po rozmowie wyślij krótką wiadomość, która powtarza to, co przed chwilą ustaliliście.

Ta wiadomość nie musi być formalna ani nieprzyjemna. Wystarczy, że wymienia okres i kwotę, o których była mowa, oraz datę wpłaty zadeklarowaną przez najemcę. Tyle zamienia rozmowę w coś, co za miesiąc da się odtworzyć bez zgadywania.

Tu zaczyna się typowa trudność: po kilku tygodniach nikt już nie potrafi poskładać, kiedy padła która obietnica, bo część ustaleń została w rozmowie telefonicznej, część w wiadomościach, a część wyłącznie w pamięci. Ludzie, którzy na co dzień pracują przy wynajmie, rozpisali odzyskanie zaległego czynszu bez sądu jako kolejność kroków od pierwszego dnia po terminie, z zaznaczeniem, co powinno zostać zapisane na każdym etapie.

Zasada jest jedna i prosta: każda rozmowa kończy się wiadomością. Nie po to, żeby przyciskać najemcę, tylko po to, żeby nie było później sporu o to, co zostało powiedziane.

Koniec pierwszego tygodnia: zbierz wszystko w jedno miejsce

Po siedmiu dniach powinieneś mieć komplet: datę sprawdzenia konta, dane z umowy, zapis rozmowy i wysłaną po niej wiadomość. To moment, żeby zebrać te rzeczy razem, zanim rozjadą się po skrzynce pocztowej, telefonie i pamięci.

Przy każdym kontakcie z najemcą zapisuj pięć rzeczy:

  • datę i godzinę kontaktu,
  • formę kontaktu: telefon, wiadomość, spotkanie,
  • kto z kim rozmawiał, jeśli najemców jest kilku,
  • czego dotyczyła sprawa, czyli okres i kwotę,
  • co najemca zadeklarował i na kiedy.

Te pięć pozycji wystarczy. Notatka ma być na tyle krótka, żeby chciało ci się ją napisać za każdym razem, i na tyle konkretna, żeby po pół roku dało się z niej odtworzyć przebieg sprawy.

Nie odkładaj też pisania na wieczór albo na weekend. Notatka robiona po kilku dniach gubi to, co w niej najcenniejsze, czyli dokładne sformułowania i daty, które padły w rozmowie.

Jeżeli korzystasz z systemu takiego jak Tenanto, historia komunikacji i dane kontaktowe siedzą przy kartotece najemcy, a umowy, aneksy, protokoły i faktury w bibliotece dokumentów przypiętej do lokalu. Jeżeli prowadzisz to w arkuszu i folderze na dysku, też jest dobrze, pod warunkiem że jedno i drugie zawsze leży w tym samym miejscu.

Po co to wszystko, skoro najemca zwykle zapłaci

W większości przypadków pieniądze wpływają w drugim tygodniu i cała ta dokumentacja okazuje się niepotrzebna. To nie jest argument przeciwko niej, tylko za tym, żeby kosztowała mało. Dwie minuty na notatkę są do przyjęcia właśnie dlatego, że najczęściej nic z nich nie wyniknie.

Kiedy jednak sprawa idzie dalej, różnica jest wyraźna. Właściciel z zapisanym tygodniem przychodzi do prawnika z datami i treściami, a właściciel bez zapisów przychodzi z wrażeniami i musi zaczynać od odtwarzania tego, co się działo. Jeżeli trzymasz te notatki w Tenanto, wyciągasz je razem z umową i dokumentami przypiętymi do lokalu, zamiast przeszukiwać skrzynkę pocztową.

Druga korzyść jest bieżąca. Uporządkowana historia pokazuje, czy to pierwsze opóźnienie u tego najemcy, czy trzecie w tym roku, a to zupełnie zmienia sposób prowadzenia rozmowy.

Trzecia rzecz to spokój w samej rozmowie. Kiedy masz przed sobą daty i kwoty, nie musisz podnosić głosu ani niczym grozić, bo wystarczy, że powiesz, co i kiedy zostało ustalone.

Osobna sprawa to zapobieganie. Automatyczne przypomnienie e-mailowe przed terminem płatności, jakie wysyła Tenanto, nie pomoże przy najemcy, który nie ma pieniędzy, ale usuwa z obiegu zwykłe zapominanie, a to spora część opóźnień.

Koszt wejścia w taki porządek jest niski, bo dla właściciela jednego lokalu plan indywidualny kosztuje 0 zł, a każde kolejne mieszkanie to 15 zł netto miesięcznie. Ostatecznie jednak nie chodzi o narzędzie, tylko o nawyk: w pierwszym tygodniu po terminie notujesz wszystko, nawet jeśli wygląda to na niepotrzebną biurokrację.